Uczyć, jak to łatwo powiedzieć.
Oprócz tego, że pracuję jako freelancer i prowadzę własną pracownię, od niedawna jestem także nauczycielką plastyki. Kto uczy, ten wie, jak twardy to orzech do zgryzienia. W tej pracy jednak staram się wykorzystywać swoje doświadczenie czynnego plastyka maksymalnie, wtrącając każde moje najmniejsze doświadczenie, każdy pomysł, który dotychczas realizowałam tylko na zajęciach mojej szkółki plastycznej w warsztacie. Tutaj też zderzyłam się z rzeczywistością, ponieważ lekcje w klasie to nie to samo, co warsztaty plastyczne. Byłam przyzwyczajona, że w mojej pracowni spotykam się z dziećmi, które zainteresowane są plastyką i chcą się rozwijać. W szkole przyłożenie tych samych narzędzi do uczniów, którzy "muszą" uczyć się plastyki nie zdało egzaminu. Nie każdy to lubi, nie każdy rozumie, nie każdy chce. I to też jest okej. Moim zadaniem było więc znalezienie światełka w tunelu i pokazanie właśnie takim dzieciom, że można plastykę potraktować inaczej, lżej, bardziej po koleżeńsku, ...